Emeryci – względnie pożądani kredytobiorcy

Udokumentowane i stabilne źródło stałych dochodów w odpowiedniej wysokości to podstawa zdolności kredytowej. Takim źródłem dochodów jest chyba tylko emerytura. Jak chyba każdy wie, emerytury stracić nie sposób, a pracę nawet na umowę o prace na czas nieokreślony stracić można. Przy założeniu, że emeryt jeszcze pożyje (nie jest w bardzo podeszłym wieku) to wiadomo że emerytura będzie mu ciągle wypłacana a nie tak jak to bywa w przypadku umowy o pracę, że dostanie wypowiedzenie albo że zlikwidują zakład pracy, albo że zostanie przeszeregowany na gorzej płatne stanowisko. Może na kredyt hipoteczny to emeryt nie jest dobrym klientem, ale na kredyt gotówkowy albo i samochodowy to zdecydowanie tak.

Życie ludzkie ma to do siebie, że w starszym, emerytalnym wieku ryzyko śmierci wzrasta. Mamy więc z jednej strony stabilność dochodów z tytułu emerytury a z drugiej niepewność tego, jak długo jeszcze taki kredytobiorca pożyje. Banki więc muszą brać to pod uwagę i pod uwagę to biorą. Kredyty są przyznawane chętnie emerytom, ale tak, aby spłata kredytu według umowy zakończyła się przed ukończeniem przez kredytobiorcę wieku siedemdziesięciu lat. Możliwe, że większość osób którym bank udzielił kredytu, ma jakiś majątek a jeżeli jest to pożyczka hipoteczna albo kredyt samochodowy, to bank ma zabezpieczenie (odpowiednio: nieruchomość albo samochód) z którego będzie można prowadzić egzekucję. Banki jednak (w przeciwieństwie do parabanków) traktują jako ostateczność postępowanie egzekucyjne albo czekanie aż spadkobiercy spłacą kredyt. Banki kładą w swej polityce kredytowej nacisk na uzyskiwanie terminowych spłat kredytów.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z pozyskiwaniem emerytów jako kredytobiorców. Otóż wielu z nich nie ma takiego rozeznania oraz takiej czujności jak młodsi ludzie, co to mają więcej znajomych i gdy muszą coś kupić albo właśnie gdy muszą kredyt wziąć to przeszukują fora kredytowe, blogi, korzystają z wyszukiwarek internetowych.

Wielu emerytowanych kredytobiorców natomiast nie wie o tym, że oprocentowanie nominalne nie informuje o całkowitym koszcie kredytu lecz oprocentowanie rzeczywiste, zwykle o wiele wyższe od nominalnego. Wielu z nich nie wie też tego, że kredyty pozabankowe są o wiele droższe od bankowych kredytów, bo te pozabankowe to często kredyty bez BIK czyli pomyślane dla osób zadłużonych już w bankach: https://kasa.nazwa.pl/pozyczki-pozabankowe-a-zdolnosc-kredytowa-i-koszty/. I mimo tego, że taki emeryt najczęściej ma wystarczającą zdolność kredytową do tego aby otrzymać kredyt w banku, to nie wiedząc o różnicach w koszcie kredytu, daje się złapać niepotrzebnie na pozabankowy kredyt bez BIK, za dwa razy droższy niż gotówkowy kredyt w banku.

Dodaj komentarz